Od października zaczynają się zdjęcia do nowego, polskiego filmu "Wołyń". Film będzie kręcony u mnie w mieście, w Muzeum Wsi Lubelskiej (Skansen).
Kto historię o Masakrze na Wołyniu zna, ten wie, że mordowano tam wszystkich, także maleńkie dzieci(a kto nie zna odsyłam do wikipedii), dlatego oprócz dorosłych do obsady poszukiwano także maluchy (1-3l). Na facebooku przeczytałam, że szukają chłopców, wysłałam zdjęcia i zostałam zaproszona wraz z Danielem na casting.
Casting miał się odbyć w godzinach 12-17, w Akademii Teatralno-Wokalnej. My pojechaliśmy o 13:30, a o 14:00 już byłam na miejscu.
Nie było dużo dzieciaków ( w sumie do godziny 15:00 przybyło tylko około 20 osób ), przed nami było 5 osób. Kolejka szybko się przesuwała.
Na początku musieliśmy wypełnić krótką ankietę-imię, nazwisko, wzrost,rozmiar ubranek, kolor oczu, alergie, czy posiadamy zwierzątka oraz czy jesteśmy dyspozycyjni. Potem już tylko czekaliśmy aż poproszą nas do oddzielnego pomieszczenia na przesłuchanie.
W końcu nadeszła nasza kolej. Z korytarza przeszliśmy do ogrodzonego kotarą pomieszczenia(mała scena teatralna). W środku był pan kamerzysta/fotograf oraz miła pani, która instruowała co ma robić Daniel.
"Przesłuchanie" trwało dosłownie 3-4min. Daniela zadaniem było podniesienie piłeczki ze schodków, siad na schodkach, następnie siad na krzesełku (po lewej stronie sceny) i potem siad na drugim krzesełku, które znajdowało się po prawej stronie sceny. Początkowo nie chciał iść na prawo, ale miła pani położyła książeczkę ze świnką Pepą i tak się zerwał, że o mało się nie przewrócił na prostej drodze, a z krzesła spadł :D Potem kazano mu usiąść na środku sceny, mniej więcej między krzesełkami i chwilę posiedzieć z piłeczką. I tyle.
Miła pani nam podziękowała, zabrała Danielowi piłeczkę i książeczkę i zaczęło się wycie... musiałam przekupić dziecko i powiedzieć, że kupię mu jakąś zabaweczkę-oj ja wyrodna. No i na moje szczęście w Biedronce akurat trwa promocja na książeczki ze świnką Pepą :D
Ubraliśmy się, podziękowaliśmy, powiedzieliśmy do widzenia i poszliśmy.
Casting nie był męczący, może dlatego, że czekaliśmy 40min na swoją kolej, a spodziewałam się siedzenia co najmniej ze 2 godziny. Szkoda, że nie dali uczestnikom chociaż wody ( musiałam ganiać za Danielem i chciało mi się pić ), dlatego na następny casting wyposażę się w jakąś wodę i przekąskę.
Wydaje mi się, że organizatorzy nie przewidzieli za bardzo możliwości maluchów, przejścia były wąskie więc krzesełka do siedzenia ( na których praktycznie nikt nie siedział bo ganiał za dzieciakami) były ciągle przesuwane, przewracane. Do tego kazano nam uciszać maluchy bo w pomieszczeniu obok trwały nagrania...
Szczerze się zastanawiam czy pójdziemy kiedykolwiek na kolejny casting, myślałam, że będzie wesoło, że będzie to lepiej zorganizowane pod kątem maluchów i Daniel będzie się świetnie bawił, a tymczasem potraktowano go i inne dzieciaki, jak dorosłych. Trochę żałuję, bo te 40min mogliśmy poświęcić na zabawę w sali zabaw no ale teraz już nie ma co gdybać, przynajmniej sprawdziłam jak to wygląda :)
W ciągu tygodnia mają się do nas odezwać z decyzją, zobaczymy czy Danielek się spodobał :D
Pozdrawiamy! :)




0 Dodaj komentarz:
Prześlij komentarz